Odwiedziło nas:
00788824

 kancelaria
 

Witamy na stronie
Parafii św. Bartłomieja Apostoła

w Szczurowej!

 

   
       

 


List z peruwiańskiej dżungli    admin

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Szczęść Boże!
Witam i pozdrawiam!
Tutaj jakoś się nie chwali Boga jak jesteśmy nauczenie, a Szczęść Boże nie mogą za nic powtórzyć. Teraz rozumiem papieża Franciszka, który mówi: Buenas dias – dzień dobry. Tu również tak się często Mszę zaczyna. Czy „buenas tardes" lub „buenas noches”, bo ok. 6.00-7.00 już ciemno.
Czas leci. Już miesiąc jak jestem na peruwiańskiej ziemi.

Odwiedzamy wioski, a wcześniej telefonicznie informujemy, że będziemy (jeśli sieć działa), albo przez radio – takie regionalne. Nie zawsze wszędzie da się dojechać, bo deszcze są obfite i poziom wody w rzece się podnosi, i albo czekać 2-3 godz., i sprawdzać czy woda opada i próbować przejechać (żeby auta prąd nie porwał dobrze jak jest obciążone, czyli ludzi na aucie...ufff, choć już dużo mostów pobudowano i dalej powstają).
W wioskach jak jest katecheta to i Msza przygotowana, a jak nie to dzwoni się dzwonem i czeka. Czeka i rozmawia... Dzieci gęsto boso przyjdą ze szkoły, starsi jak są w domkach - jak ja to mówię - domkach na kurzej łapie, tzn. na polach metr dwa nad ziemią, żeby jakie węże i insekty nie wchodziły. Domy...kilka ścian z desek, podłoga, dach i to im wystarcza. Palenisko obok domów, a jak jest woda doprowadzona to i jakiś zlew...
U nas na plebanii nie ma dwóch korków z wodą, jest jedna stała temperatura, ale przy tej temp. powietrza 30-40 ciepła to spokojnie się człowiek przyzwyczai.
Po tygodniu pobytu w Peru pojechaliśmy z ks. Antonim – moim proboszczem rodakiem (też pochodzi z Gródka), który w Peru pracuje 13 lat, na coroczne rekolekcje kapłańskie, do stolicy dekanatu Samn Ramon (ok 6 godzin jazdy). Tam poznałem większość księży, ok. 30 (w tym 8 Polaków) , którzy pracują w naszym Vikariacie w 4 dekanatach. Nasz dekanat to Oxapampa i można tą miejscowością juz znaleźć na mapach ;)
Tutaj ludzie żyją ubogo. Wiele im nie potrzeba do szczęścia, a religijne są bardzo pogubieni. Co za tym idzie: nieświadomość religijna - obojętne czy pójdą do kościoła ewangelickiego, a jest ich tu sporo. Trudno im to tłumaczyć, zwłaszcza gdy na wioskach na stale mieszkają ewangelicy, czy pastor. Za tym idzie brak chrztu. Często dzieci czy młodzi ludzie sami chcą chrztu. Jeden z chłopców – ok. 8 lat, 2 lata się przygotowywał do komunii, a nie miał chrztu, przy chrzcie innej osoby przy Kościele mówi, że on też chce, ale sam był. Dopiero ks. Antoni uprościł, żeby w tygodniu rodzice przyszli. Przyszła mama i chrzestna. Kilka rozmów i w piątek miał chrzest, w sobotę spowiedź, a w niedziele I Komunię. Na spowiedź przed I Komunią przyszły dzieci i tylko 1 mama. Na I Komunii w parafialnych albach pięknie się prezentowały, potem... przyjecie w domu parafialnym: kubek oranżady i kawałek tortu. Część z nich miała obiad w swoich domach.
Na Mszach mamy śpiewniki, modlitewniki. Tygodniu na Mszy z ludem brewiarz omawiamy. W kaplicach też są śpiewniki, jak jest nasz budynek, a jak nie to przechowują je ludzie... Do wiosek mamy godzinę, dwie drogi samochodem, szczególnie lubię odprawiać w jednej w Rio Negro, bo Msza jest już po zmroku jak ludzie wrócą z prac w dżungli do wioski. Jest tam nasza kaplica na skraju wioski i w czasie Mszy za oknami "dżungla śpiewa i ożywa po zmroku", choć do światła przez okna przeróżne żyjątka wlatują. A dla ciekawości są tu przepiękne kolorowe ptaki, a motyle też mają wielkość naszej kawki .
Mrówek wszelkich rodzajów jest mnóstwo, w domu najwięcej faraonek – są wszędzie, pająków też dużo a w dżungli to już wszelkie żyjątka. Podobno małe są groźne: węże, pająki. Dlatego przy 40' ciepła chodzi się w gumiakach. Do jednej do wiosek na Msze zapowiedzianą dzień wcześniej przyjechali "stopem" tzn. z policją na samochodzie, młodzi ludzie (z 6 osób w wieku gimnazjalnym), wracali z nami okazało się, że nawet nie są ochrzczeni, a przyjechali kilka kilometrów, ładnie ubrani na Mszę w dzień powszedni!
Tu na parafii, mamy też wewnętrzną kaplice dla nas, oprócz kościoła i kaplicy dla ludzi, która jest codziennie otwarta, tak że jest czas posiedzieć przy Panu, a On swoje robi i kocha, i siły daje no i przede wszystkim czuje się Waszą modlitwę którą odwzajemniam.
Ciekawe też było przeżycie 1 Listopada i modlitwa na cmentarzu przy ponad 40' ciepła. Cmentarz poza wioską w dżungli. W któryś z kolejnych dni w ciągu dnia nie było czasu aby nawiedzić cmentarz. Pojechaliśmy po zmroku, dobrze że w telefonach jest latarka, bo po zmroku dżungla żyje, więc czasem jest więcej adrenaliny. Raz też pojechałem z dwójką ludzi (znajomymi ks. Antoniego) jako przewodnik (a byłem już tam przecież raz haha) do dżungli na wodospady, trafiliśmy mimo innych ścieżek, piękna przyroda, zielona od drzew woda, kaskady wodne, motyle potężne, drzewa no i orzeźwiająca woda. Wracając widzieliśmy kilka mini dinozaurów 30-40cm, jakiegoś węża...(czarnego jakby kto pytał). Żeby więcej zaobserwować trzeba by jak myśliwy, dłużej posiedzieć, poczekać, bo przecież zawsze zwierzęta nas pierwsze widzą, słyszą, czuja i schodzą z drogi choć jesteśmy na ich terytorium.
Byłem też już na pierwszym zastępstwie w Quiazzu obok Oxapampy prze dwa tygodnie, za polskiego księdza, a na tej parafii pracował ks. Antoni i Henryk Chlipała – obecnie proboszcz w Rzepienniku Biskupim koło Ciężkowic. Ouiazzu to jakieś 5 godz. jazdy z Isco, i jest inny klimat, trochę chłodniej i spokojniejszy wioska. Po Mszy o 18.00 już panuje cisza nocna. Są tu dwa oswojone parafialne koty (chyba wierzące bo i na Mszę przychodzą. Grzecznie pod amboną albo na ławce siedzą). W nocy słychać jedynie szum rzeczki albo harce kunopodobnych zwierząt na poddaszu. Ale jak jest pokój w sercu to jest wszystko ok. Przecież wszędzie ten sam Bóg i głoszenie Jezusa Chrystusa.
Póki co pozdrawiam z modlitwą i dzięki.
Z Panem Bogiem. Buenas tar des, i Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Ks. Kasper.


Kontakt z administratorem                                                                                         Panel administracyjny
Szczurowa, wrzesień 2010